Sławomir Seidler - gość galerii. Ukraina - Pomarańczowa rewolucja.
Decyzja o wyjeździe do Kijowa zapadła 26 listopada rano. Po długich 20 godzinach znalazłem się w Kijowie. Kiedy wyszedłem na dworzec dotarło do mnie, że właściwie nie mam noclegu, jedzenia, jestem w obcym mieście i nie wiem co robić. I tutaj po raz pierwszy zobaczyłem czym jest rewolucja. Zupełnie obcy człowiek podszedł do mnie i zapytał czy chcę dostać się na Plac Niepodległości ?. Przewiózł mnie metrem płacąc za bilet.... dlaczego? Bo jest rewolucja a Polacy to nasi bracia! Tak samo znalazłem nocleg i jedzenie.... nikt nie chciał pieniędzy.... bo jest rewolucja a ja jestem z Polski.
Na Placu Niepodległości były setki tysięcy ludzi z flagami i transparentami. Co chwilę ktoś obwiązywał mnie pomarańczową wstążką. Gdy tylko zdejmowałem wszelkie ozdoby (no bo przecież miałem być niezależnym fotoreporterem) zaraz pojawiały się nowe. Ludzie w Kijowie gdy tylko słyszeli język polski obejmowali mnie i krzyczeli "Wiwat Polsza!". Mimo iż atmosfera była bardzo luźna w powietrzu czuć było niepokój i wielką determinację zwolenników Juszczenki.
Bardzo trudno było zrobić naturalne zdjęcia. Gdy tylko wyciągałem aparat wszyscy zaczynali pozować unosząc ręce i układając palce w kształt litery "V".
Wódka... Ukraińcy piją ją szklankami. Nie sposób odmówić wspólnego "kieliszka". To zdecydowanie przeszkadza w pracy . Po kilku głębszych trudno jest ustawić ostrość...no ale.... rewolucja...
Chcąc dobrze poczuć klimat rewolucji jedną noc spędziłem w namiocie. Temperatura na zewnątrz jak i w środku sięgała -10 stopni. Co godzinę wstawałem żeby ogrzać się przy jednej z płonących beczek. Na szczęście resztę z siedmiu nocy w Kijowie spędziłem w mieszkaniach przypadkowo poznanych ludzi, którzy oferowali wszystko łącznie z posiłkami i dostępem do internetu - za darmo.... no bo przecież...rewolucja.
Od wtorku 21 grudnia godz. 18.00 w Poznaniu - hol główny Centrum Kultury Zamek można oglądać moją i dwóch moich kolegów wystawę zdjęć z Kijowa. Zapraszam serdecznie. Wystawa potrwa do końca roku.
Slawiomir Seidler.
Sławomir Seidler - "Głos Wielkopolski" tel. 0 501 52 50 50 e-mail: seidler@glos.com
|