Janusz Nowacki - gość galerii. Tatry.
Janusz Nowacki jeździ w Tatry od piętnastu lat. Wystawa, którą Państwo otrzymują to świadectwo drogi, którą przebył. To jej cztery etapy, cztery cykle fotografii, cztery spojrzenia w głąb świata i siebie. Coraz bardziej dojrzałe i świadome wyciszenie.
Tematem pierwszych zdjęć są kamienie. Wszystkie w niebieskawej tonacji, czasem z ciepłym odblaskiem chmur. Oko aparatu albo zbliża się do "skóry" kamieni, chropawej i omszałej, albo przeciwnie - rejestruje głaz prawie pod światło, wyniesiony na tle nieba, ciemny, samotny, jak jakiś dziwny totem. W tym cyklu jest cisza szczegółu.
Obok - woda i światło, fotografie z lat 1987 - 1989. Niezwykłe ujęcie zrobione zanurzonym w wodzie aparatem: żyłki słońca kładą się na podwodnych kamieniach, a świat na powierzchni wznosi się do postrzępionego grzbietu. Na innej fotografii, zrobionej może z tego grzbietu, odbite promienie słońca srebrzą się na powierzchni stawu. Reszta zdjęcia gubi się w czerni. W tym cyklu jest cisza ogromu. Najpiękniejsze jednak są fotografie z początku lat 90., fotografie penetrujące przestrzeń. To samotne szczyty, które otwierają się na czyste niebo. Czyste, ale i nie puste: nad górami wznoszą się, przepływają, tkwią jak boskie oko - białe, samotne chmury. Toczy się w tej przestrzeni jakiś bolesny dialog. W ciemnym jak kosmos niebie, ciemniejszym niż ziemia.
Trzy pierwsze cykle zdjęć Janusza Nowackiego są jak próba otwarcia w sobie jakiegoś trzeciego oka. Nie spieszą się nigdzie, szukają, na swój sposób są nawet kameralne. Ale nie rejestrują tylko majestatu gór, piękna i ciszy. Rejestrują również niepokój człowieka, który je zrobił. Te poetyckie ujęcia, piękne kadry - zostały wybrane z potrzeby ducha. Wykonał je zmęczony facet, który chciałby uporządkować świat. To Tatry wewnętrzne.
Przełomem jest czwarty cykl. We wspaniały sposób dochodzi w tych zdjęciach do równowagi głosów - zaczynają mówić także góry. To zdjęcie surowsze, prawdziwsze, w których nie ma już nieba, wody, światła... Materia gór wypełnia te prostokąty całkowicie.
Tak wygląda biały płat śniegu leżący na ciemnoszarym zboczu. Tak wygląda poletko śniegu pod skalistą półką. A tak... To, co na pierwszy rzut oka wydaje się sfotografowane w wielkim przybliżeniu: biała nieregularna plama w otoczeniu nieregularnych, grubych i ciemnych linii, rys, plam - okazuje się wielkim zboczem góry zamkniętym w kadrze, mozaiką kamieni, w których odbija się światło.
Ostatnie zdjęcie Janusza Nowackiego już kontemplują góry. Czytają ich znaki.
tekst: Andrzej Niziołek
Janusz Nowacki
Urodzony w 1939 roku w Poznaniu. Początkowo interesował się reportażem z imprez muzycznych. W latach 70., zajmował się działaniami usytuowanymi w nurcie "fotografia poza galerią". Od lat 80., w jego twórczości nastąpił zwrot w stronę fotografii "czystej", skupiającej się na trzech zasadniczych tematach: 1980-83- "woda", 1982-86 - "drzewa", a od 1985 roku fotografia górska (Tatry, Karkonosze).
W roku 1993 założył i prowadzi Galerię Fotografii "pf" w Centrum Kultury "Zamek" w Poznaniu.
Janusz Nowacki - tel. 607 331233
|